HIV to skrót, a pełną nazwą jest „Wirus zespołu nabytego braku odporności”. Jest to wirus z rodziny lentiwirusów, który atakuje limfocyty T-pomocnicze. Aktualnie istnieją dwa rodzaje tego wirusa – HIV-1 i HIV-2, który to wolniej ewoluuje. Posiadanie wirusa HIV może, ale wcale nie musi prowadzić do jednej z najbardziej niepożądanych chorób dzisiejszej cywilizacji, czyli AIDS. Pochodzenie wirusa HIV, najprawdopodobniej możemy zawdzięczać afrykańskim małpom, w których owy wirus powstał, a którym następnie zaraził się człowiek. Wirus HIV wnika u zakażonej osoby do wnętrza poszczególnych komórek (mających odpowiednie receptory, dzięki którymi wirus dostanie się do środka) i najczęściej są to właśnie limfocyty T. HIV potrzebuje także tzw. koreceptory, których produkcja u niektórych osób jest ograniczona poprzez wady genetyczne.

Właśnie takie osoby nie zarażają się wirusem HIV, bądź ten rozwija się w ich organizmach na tyle powoli, że w żaden sposób nie jest niebezpieczny. Bajka ta jednak dotyczy zdecydowanej mniejszości, a większość musi zdać się na walkę układu odpornościowego, który nie jest w stanie stale niszczyć wirusa, ponieważ sam jest przez niego pokonywany. Dlaczego bardzo ciężko powstrzymać HIV? Ma on bowiem skłonność do ciągłego przeobrażania się, przez co zarówno układ immunologiczny, jak i farmaceutyka, nie są w stanie opracować odpowiedniej broni.

Czas pomiędzy występowaniem HIV, a pojawieniem się AIDS to zazwyczaj sporo, bo ponad dziesięć lat. Oczywiście istnieją kuracje lekowe na powstrzymywanie, tudzież spowalnianie wirusa, ale ten uodparnia się na dany rodzaj i ciągle trzeba zmieniać kombinacje leków. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że w końcu lekarze opracują skuteczne kuracje na pokonanie wirusa, choć mogą być z tym problemy. Ostatnio amerykańscy lekarze zauważyli bowiem nową odmianę wirusa, który doprowadził do AIDS w około dwa miesiące i był odporny na każde ze znanych do tej pory lekarstw. Czy to przypadek czy początek nowego problemu ludzkości? Czas pokaże…